----- Reklama -----
  • 48.7 mln w świątecznej podróży

    Monitor 11/25/2016

    Niespodzianki nie będzie, zanosi się na wyjątkowo ruchliwy Thanksgiving na drogach i lotniskach. Jedni wyjadą, by świętować z rodziną, inni by od niej odpocząć.

    W podróż wybiera się o 1.9 procent więcej osób niż w ubiegłym roku, przewiduje Amerykański Klub Automobilowy (AAA). Do świątecznych wyjazdów zachęcają najniższe od dekady ceny benzyny, wielu konsumentów odczuło również poprawę na rynku pracy - konkluduje AAA.

    "O milion więcej Amerykanów niż w ubiegłym roku wyjedzie na Thanksgiving, by spotkać się z przyjaciółmi i rodziną" - powiedział prezydent Amerykańskiego Klubu Automobilowego Marshall Doney.

    W podróż 50 mil i dalej od miejsca zamieszkania uda się 48.7 mln osób. To najwięcej od 2007 r. Okres podróży związanych z obchodami Thanksgiving trwa od środy (25 listopada) do niedzieli (29 listopada).

    Najwięcej, bo prawie 43.5 mln, planuje podróż samochodem, a to wzrost o 1.9 procent w porównaniu do 2015 roku. Kierowcy płacić będą średnio $2.16 centów za galon benzyny regularnej. Do tej pory w ostatnich latach najniższe ceny paliwa notowano w Thanksgiving w 2008 roku, kiedy średnia krajowa za galon najtańszej benzyny wynosiła zaledwie $1.85.

    Na drogach Illinois spodziewany jest wzrost ruchu o 1.6 procent w porównaniu do 2015 roku, bo w świąteczną podróż wybierze się około 2.3 mln osób z naszego stanu.

    Eksperci radzą, że aby uniknąć korków na autostradach najlepiej wyjechać w czwartek, w Thanksgiving, ale unikać godzin od 12.00 w południe do 4 po południu.

    Najbardziej zakorkowanym dniem będzie wtorek i środa, a największe korki spodziewane są w godzinach od 4.00 po popołudniu do 8.00 wieczorem. A z powrotem ze świętowania najlepiej nie czekać do niedzieli, a wyruszyć już w sobotę, bo jest szansa, że wtedy uda nam się uniknąć stania w korkach.

    Agenci ubezpieczeniowi uważają okres świątecznych podróży za jeden z najbardziej niebezpiecznych w roku. Według statystyk sezon świąteczny sprzyja wszelkim wypadkom.

    Zwłaszcza w okresie Thanksgiving i nieco później, w czasie Bożego Narodzenia i Nowego Roku. Wszystkie firmy ubezpieczeniowe na pierwszych miejscach przyczyn uszkodzeń ciała i przypadków utraty życia w okresie świątecznym wymieniają wypadki samochodowe, wadliwe produkty, upadki oraz przygody kuchenne i zatrucia pokarmowe.

    Wypadki drogowe są wynikiem nadmiernego spożywania w tym okresie alkoholu oraz czasami wyjątkowo niesprzyjających warunków atmosferycznych, w końcu w tym okresie wkraczamy w sezon zimowy.

    Także na lotniskach będzie tłoczno w tym tygodniu, bo z danych AAA wynika, że 3.69 mln osób w podróż na Thanksgiving uda się samolotami. Za bilety zapłacą średnio o 21 procent więcej w porównaniu z taryfą na połączenia w innym okresie roku. Tradycyjnie najbardziej ruchliwym dniem na lotniskach będzie środa.

    Ceny za noclegi w hotelach wahać się będą średnio w granicach $155 za noc. O 13 procent w porównaniu do ubiegłego roku spadła cena wynajmu samochodu - średnio $52 za dzień.

    Oto przewidywana dziesiątka miast, które w tym roku w okresie Thanksgiving będą najbardziej odwiedzane:
    - Las Vegas, Nevada
    - San Francisco, Kalifornia
    - San Diego, Kalifornia
    - Orlando, Floryda
    - Nowy Jork
    - Nowy Orlean, Luizjana
    - Anaheim, Kalifornia
    - Fort Lauderdale, Floryda
    - Filadelfia, Pensylwania
    - Seattle, Waszyngton

    JT

    Czytaj wiecej
  • Burmistrz szykuje mieszkańcom kolejne podwyżki

    Monitor 11/04/2016

    Podwyżki taryf za parkowanie na obu lotniskach i w rejonie stadionów oraz przedłużenie umowy wynajmu miejsca na billboardy przy autostradach - to punkty, o które niespodziewanie burmistrz Rahm Emanuel rozszerzył swój projekt budżetu na 2017 roku. Władze miasta zapowiadają też wprowadzenie zakazu podlewania trawników od maja do września.

    Burmistrz zaproponował, by właściciele domów i budynków biznesowych w Chicago nie mogli podlewać trawników w dniach od 15 maja do 15 września.

    Zakaz ten ma na celu przede wszystkim przestrzeganie istniejących regulacji stanowych, które są rzadko, jeśli w ogóle, egzekwowane.

    Chodzi o przepis wprowadzony przez Stanowy Departament Ochrony Środowiska, który zakazuje właścicielom domów i budynków biznesowych w Chicago podlewania trawników w okresie czterech kolejnych miesięcy, od 15 maja do 15 września. Zakaz nie dotyczy nowo posianych bądź nowo założonych trawników przez 90 dni.

    Dyrektor biura budżetowego miasta, Alex Holt powiedział, że miejskie przepisy muszą pokrywać się ze stanowymi. Nie odpowiedział jednak na pytanie, jak miasto będzie egzekwować czteromiesięczny zakaz podlewania, który ma na celu regulację używania wody. 

    Ponadto burmistrz zaproponował wzrost taryf za parkowanie do $4 za godzinę w okolicach stadionów Wrigley Field i Soldier Field w dniach, kiedy odbywają się na nich imprezy sportowo-rozrywkowe, oraz podwyżkę opłat za parkowanie na lotniskach O’Hare i Midway.

    Uzyskane w ten sposób pieniądze miałyby być przeznaczone na codzienną działalność obu lotnisk i pokrycie kosztów ich modernizacji.

    Na Midway najwyższa stawka za parkowanie wzrośnie z $46.75 do $50, za dzienne parkowanie z $24.75 do $32, a za parkowanie na dodatkowych miejscach z $5.50 do $11.50.

    Na O'Hare proponowany jest wzrost najwyższej taryfy za parkowanie z $46.75 do $59, dziennej z $24.75 do $32, a valet parking z $41.75 do $54. Koszt parkingu na dodatkowych miejscach (overflow) zostanie podniesiony z $21.75 do $30.

    Burmistrz Rahm Emanuel zaproponował przedłużenie do 2036 roku kontraktu z francuską firmą JCDecaux LLC, która ma wyłączność do stawiania na ziemi należącej do miasta cyfrowych billboardów.  

    Dzięki umowie firma ta ma zagwarantowane miejsca na 34 elektroniczne billboardy przy autostradach Kennedy, Dan Ryan, Stevenson i Eisenhower oraz Chicago Skyway i Illinois

    W zamian chicagowscy podatnicy mogą liczyć na dochód w wysokości $154 mln do budżetu w ciągu 20-lat obowiązywania tego kontraktu. W 2013 roku firma JCDecaux zapłaciła miastu $15 mln. Umowa zawarta w 2012 roku krytykowana była przez wielu radnych, którzy nazywali ją niekorzystną dla miasta. 

    JT

    Czytaj wiecej
  • Koniec programu "Ciche loty"

    Monitor 12/23/2016

    Po sześciu próbnych miesiącach miasto zawiesi w święta Bożego Narodzenia plan regulujący ruch nocny na lotnisku O'Hare, który miał na celu zapewnienie ciszy mieszkańcom. O jego przedłużenie walczą burmistrzowie Schiller Park i Harwood Heights, miasteczek położonych na wschód od hałaśliwego portu lotniczego.

    Była to pierwsza oficjalna zmiana zasad regulujących nocne loty na O'Hare od 1997 roku i plan wyciszania O'Hare w nocy miał obowiązywać na razie tylko przez pół roku.

    Władze miasta przestrzegały, że realizacja programu "Fly Quiet" będzie zależeć głównie od warunkowych pogodowych. Na przykład burze, które przechodziły nad Chicago, w znacznej mierze miały wpływ na nocne loty.

    Co najmniej 29 procent lotów nie było realizowanych na pasach przewidzianych po wprowadzeniu zmian. W godzinach od 11.11 w nocy do 5.42 rano samoloty najczęściej stosowały się do zmian. Poza tymi godzinami 58 procent lotów odbywało się po pasach startowych oznaczonych jako „główne”, a 13 procent po tych wytypowanych jako "drugorzędne".

    Plan zmiany nocnych lotów dotyczył obszaru zamieszkałego przez 12,000 osób, które najbardziej skarżą się na hałas samolotów z O'Hare w nocy. Tylko w ubiegłym roku złożono ponad 4 miliony skarg. 

    Przeciwko planowi zagłosowali członkowie komisji z miasteczek położonych na północny-zachód od Chicago: Arlington Heights, Des Plaines, Hoffman Estates, Palatine i Rolling Meadows. Te obszary oraz północno-zachodnie dzielnice Chicago najbardziej dotknęła rozbudowa pasów startowych rozpoczęta w październiku 2013 roku, ale wprowadzony rotacyjny plan zmiany pasów nie był korzystny dla tych rejonów.

    O przedłużenie planu na kolejne miesiące walczą teraz burmistrzowie Schiller Park i Harwood Heights.

    "Mieszkańcy Schiller Park odczuli ulgę i nie podoba mi się, że to już koniec" - powiedziała burmistrz tego miasteczka, Barbara Piltaver.

    Plan zmniejszył lotniskowy hałas w nocy nie tylko w Schiller Park, ale także w Harwood Heights, w rejonach Chicago położonych na wschód od O'Hare, jak i Bensenville i Wood Dale na zachód od lotniska.

    Narzekali z kolei niektórzy mieszkańcy Glenview, którzy twierdzili, że po wprowadzeniu rotacyjnego programu nocnych lotów warkot silników nad ich domami natężył się do tego stopnia, że byli w stanie spać tylko cztery godziny.

    Aaron Frame z miejskiego departamentu lotnictwa powiedział, że dalsza decyzja w sprawie ponownego wprowadzenia planu zależeć będzie od analizy jego wpływu na środowisko, co może potrwać miesiące a nawet rok.

    W zmniejszeniu natężenia hałasu z międzynarodowego lotniska na północy Chicago ma pomóc powstający nowy pas startowy. Oznaczony jako 9C/27C będzie biegł w kierunku wschód-zachód i będzie drugim najdłuższym (11,245 stóp) na O'Hare.

    Będą mogły z niego korzystać największe samoloty przylatujące do Chicago z Azji i Australii. Ma też pomóc w redukcji opóźnień i hałasu lotniskowe. Koszt budowy pasa wynieść ma miliard 300 milionów dolarów, a ukończenie prac ma nastąpić w 2020 roku.

    JT

    Czytaj wiecej
  • Krótka wycieczka

    Monitor 08/26/2016

    Lato to podróże. Straciły one jednak w ostatnich latach sporo uroku i podejrzewam, że nie tylko dla mnie. Zwykle oznaczają bowiem stres. Zwłaszcza, jeśli korzystamy z usług linii lotniczych.

    Pomijam fakt, że dopiero po powrocie do domu i przejrzeniu bankowych wyciągów dowiadujemy się, ile naprawdę kosztował nas bilet, nadanie walizki, wypożyczenie słuchawek i zjedzenie orzeszków na pokładzie.

    Nie mówię też o walce z automatami do odprawy, kolejkami i zdumieniem na widok ceny butelki wody w lotniskowym sklepiku.

    Mówię o godzinach odlotów...

    W momencie, kiedy po wielu przygodach staniemy wreszcie przed właściwą bramką prowadzącą do wnętrza samolotu mija dla większości z nas kilka godzin. Marzeniem jest usiąść w fotelu, przymknąć oczy i szybko przebyć dzielącą nas od celu podróży odległość. Niestety, tu zwykle zaczynają się problemy.

    Mam jak wół napisane na bilecie, że odlot jest o 6-tej. Dlatego z językiem na brodzie, ale cierpliwie, pokonuję przeszkody. Byle zdążyć, byle zdążyć...

    Jest 5.55, a miejsce pod rękawem puste. Samolotu nie ma.

    Podchodzę do przedstawiciela linii i grzecznie pytam, ile wynosi opóźnienie.

    Kilka stuknięć w klawiaturę, uśmiech i tekst:

    - Samolot odleci o wyznaczonym czasie.

    - Ale..

    - Nie posiadam informacji o opóźnieniu..

    No dobra, czekam. Jest 5.59. Samolotu dalej nie ma.

    - To ile wynosi opóźnienie?

    - Nie posiadamy żadnych informacji na ten temat.

    Punktualnie o szóstej ruch na ekranie telewizora nad rękawem. Wyświetla się godzina 6.30. Podnoszę się z fotela w poczekalni i udaję w poszukiwaniu czegoś do picia lub jedzenia. Odchodząc rzucam groźne spojrzenie obsłudze stanowiska, która profesjonalnie wszystkich ignoruje.

    Niewielki posiłek, bo w pośpiechu przed odlotem nie udało nam się nic zjeść.

    Oglądam wiadomości, z których jasno wynika, że pół świata kąpie się w deszczu, jedna czwarta tonie w powodziach lub skuta jest mrozem, reszta słoneczna, ale tam akurat nie lecimy. Są też miejsca, gdzie loty zostały wstrzymane ze względu na sytuację polityczną. Tam też nie planuję weekendu.

    Jest 6.30. Z radością łapię podręczny bagaż, dokonuję przeglądu wymaganych dokumentów, czekam na zaproszenie na pokład.

    Cisza. Wyglądam na zewnątrz. Miejsce przy rękawie puste.

    W telewizorze ruch. Pojawia się informacja, że pasażerowie lotu numer taki, a taki, proszeni są o przemieszczenie się do bramki numer jakiś tam. To oczywiście po drugiej stronie terminalu. Wszystkie te informacje potwierdza przedstawicielka linii lotniczych, która ze smutkiem, ale uśmiechnięta przeprasza za niedogodności. No to w drogę.

    Po przybyciu na miejsce okazuje się, że właśnie wylądował tam samolot, który za chwilę poleci we właściwym dla mnie kierunku. Za chwilę, czyli o 8-mej. Oglądam bilet i upewniam się, że wszystko w porządku. Poza godziną, modelem samolotu, numerem bramki wszystko się zgadza. Razem ze mną robi to 200 innych osób, które galopem pokonały milę krętymi korytarzami. Musimy jednak poczekać, bo pasażerowie przybyli do Chicago muszą najpierw opuścić pokład. Trwa to jakieś 30 minut, bo zawsze ktoś coś zgubi, zapomni, zaśpi, lub chce lecieć dalej.

    Potem jest szybkie sprzątanie. Niezbyt dokładne, bo i tak siadam na torebce po chipsach, a zamiast folderu reklamowego mam wypełnioną krzyżówkę i sudoku. Zanim usiądę, muszę jeszcze podporządkować się odpowiednim grupom, po raz sto szesnasty pokazać bilet, itd.

    Siedzimy! Ale nigdzie nie lecimy. Pilot wychodzi z samolotu, obsługa ziewa.

    Jest 8.15.

    Zaczepiam przechodzącą między fotelami stewardessę.

    - O której odlot?

    - Lada chwila.

    Czekamy. Przejrzałem pozostawione przez poprzedniego pasażera gazety, odpisałem na kilka sms-ów. Wraca pilot i po chwili jego głos słychać z pokładowych głośników.

    - Witam na pokładzie, wspólnie odbędziemy podróż. Musimy chwilę poczekać, bo ze względu na opóźnienie wypadliśmy z kolejki i czekamy na pozwolenie na start. Przed nami kilkanaście samolotów. Dziękuję i życzę miłego lotu.

    W tym momencie dociera do mnie, że to nie może być przypadek. To musi być planowe działanie. Może zmowa. Jakiś spisek. Nie wiem jeszcze, co ktoś zamierza w ten sposób osiągnąć, ale normalne to nie jest.

    Tuż przed dziewiątą uradowana obsługa poleca po raz czwarty zapięcie pasów, wyłączenie urządzeń elektronicznych i wyprostowanie oparć foteli.

    Ruszamy. Lot nie jest długi, trwa niecałe dwie godziny. Lotnisko nie jest duże, w związku z czym rękawów tylko kilka. Musimy czekać w kolejce do rozładunku. Oczywiście z powodu spóźnienia. Gdy w końcu cała banda rozwścieczonych pasażerów wypada do kolejnego terminalu jest po 11 w nocy. Połowa z nich nie załapała się na planowane połączenie. Kursuje połowa autobusów, taksówki mają podwójną taryfę. Do tego oczywiście pada deszcz. Podobno pogoda zmieniła się dosłownie godzinę wcześniej. W wypożyczalni informują mnie, że w związku ze spóźnieniem zamówionego przeze mnie pojazdu już nie ma, ale jest dwa razy większy za podwójną stawkę. Tuż po północy zmęczony, wyczerpany, głodny i w złym humorze docieram na miejsce. Zdaję sobie sprawę, że gdybym podróżował własnym samochodem, byłbym na miejscu za godzinę, do tego posiadając własny środek transportu. Pierwszy telefon wykonuję do znajomych z przeprosinami, choć nie wiem za co. Zaplanowane spotkanie przekładamy na następny dzień. Przez kolejne 12 godzin zbieram siły po podróży.

    Weekend mija szybko, trzeba się zbierać w drogę. Nauczony doświadczeniem nie spieszę się, spokojnie pakuję i jadę na lotnisko. Tym razem występują problemy techniczne, które ciągną się przez ponad 2 godziny. Reszta wygląda podobnie. Z 60-ciu godzin jakie zajęła mi wycieczka ponad 12 to czekanie na samolot, siedzenie w nim, próby wydostania się na zewnątrz i oczekiwanie na bagaż. Sam lot w obydwie strony trwał w sumie 3 i pół godziny. Oczywiście mamy alternatywę dla spotkania z przyjaciółmi. Facebook, Skype lub zwykły telefon.

    Miłego weekendu.

    Rafał Jurak
    Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

    Czytaj wiecej
  • Najbardziej ruchliwe dni na lotnisku O'Hare

    Monitor 11/04/2016

    Pomimo opinii większości podróżujących, latanie w ciągu tygodnia to nie zawsze najlepszy pomysł.

    Najbardziej ruchliwe dni na chicagowskim lotnisku O'Hare w ciągu ostatnich 12 miesięcy to dni powszednie - wynika z analizy danych opublikowanych przed Federal Aviation Administration.

    Na międzynarodowym lotnisku O'Hare dwa najbardziej ruchliwe dni miały miejsce w okresie letnim - był to czwartek, 23 czerwca i piątek, 24 czerwca. Wśród sześciu najbardziej ruchliwych dni cztery to czwartki.

    Na lotnisku Midway najbardziej ruchliwe dni również przypadły na okres letni, w czerwcu i lipcu. Na pierwszym miejscu znalazł się czwartek, 23 czerwca. Drugi na liście był czwartek, 15 września. 

    Monitor

    Czytaj wiecej
  • O'Hare wycisza nocne loty

    Monitor 07/08/2016

    Ruszył pilotażowy program, który ma zapewnić spokojny sen mieszkańcom terenów położonych w sąsiedztwie lotniska O'Hare, którzy skarżą się na samolotowy hałas.

    Zaakceptowany przez komisję O’Hare Noise Compatibility plan zakłada cotygodniowe zmiany pasów startowych, z których wykonywane są nocne loty. Plan został przyjęty przez Federalną Administrację Lotnictwa (FAA). Na początek przewidziano 6-miesięczny okres próbny.

    Przewodnicząca komisji O’Hare Noise Compatibility Arlene Juracek nazywała plan "historycznym", ponieważ będzie to pierwsza oficjalna zmiana zasad regulujących nocne loty na O'Hare od 1997 roku, kiedy wprowadzono program "Fly Quiet".

    Plan zmian nocnych lotów dotyczy obszaru zamieszkałego przez 12,000 osób, które najbardziej skarżą się na hałas samolotów z O'Hare w nocy. Dotyczy to mieszkańców chicagowskich dzielnic 41., 45., 38., 39., 40. i 36. Powinni oni odczuć poprawę w godzinach od 10.30 w nocy do 5.30 rano, chociaż w niektórych tygodniach.

    Od środy, 6 lipca, samoloty będą używać co najmniej dwóch różnych pasów startowych w nocy, które będą się zmieniać co tydzień, a to spowoduje, że dany obszar zabudowań nie będzie narażony na hałas dwa tygodnie pod rząd.

    Natomiast w związku z 12-tygodniową rotacją pasów startowych możliwe jest natężenie ruchu samolotów w ciągu dnia.

    Przeciwko planowi zagłosowali członkowie komisji z miasteczek położonych na północny-zachód od Chicago: Arlington Heights, Des Plaines, Hoffman Estates, Palatine i Rolling Meadows.

    Radny z Des Plaines Malcolm Chester powiedział, że mieszkańcy jego miasteczka skarżą się na hałas samolotów od dekad, kiedy O'Hare wprowadziło więcej diagonalnych pasów startowych.

    Tim Millar, który jest radnym z Palatine, uważa, że plan na uprzywilejowanej pozycji stawia mieszkańców Chicago kosztem północnych przedmieść, które ucierpią najbardziej.

    Liczba skarg na hałas samolotów z O'Hare złożonych przez mieszkańców Chicago i przedmieść wyniosła 5 mln w 2015 roku. Chicagowskie lotnisko, znajdujące się na północnym-zachodzie miasta, zostało nawet uznane za najgłośniejszy port lotniczy w całych Stanach Zjednoczonych. Przyczyniła się do tego m.in. rozbudowa O'Hare.

    Skargi na lotniskowy hałas można składać na stronie chicagonoisecomplaint.com, założonej przez społeczną koalicję pod nazwą Fair Allocation in Runways (FAiR).

    JT

    Czytaj wiecej
  • Ponad 300 lotów odwołanych na lotnisku O'Hare

    Monitor 01/13/2017

    We wtorek na lotnisku O'Hare odwołanych zostało ponad 300 połączeń lotniczych, a opóźnienia wynosiły średnio ponad godzinę.

    Do godz. 3:45 we wtorek 313 samolotów zostało odwołanych - według miejskiego departamentu lotnictwa. Opóźnienia wynosiły 67 minut.

    Na lotnisku Midway odwołano tylko dwa połączenia i opóźnienia wynosiły niecałe 15 minut.

    Rzeczniczka departamentu lotnictwa odmówiła odpowiedzi na pytanie, czy to silne wiatry i trudne warunki atmosferyczne były powodem odwoływania lotów i zaistniałych opóźnień, ale ostrzeżenia przed bardzo silnymi porywami wiatru obowiązywały w Chicago aż do godz. 10 wieczorem we wtorek. Porywy wiatru nawet do 55 mil na godzinę były zgłaszane w całej północnej części stanu Illinois - według National Weather Service. 

    Monitor

    Czytaj wiecej
  • Ponad 50 lotów odwołanych

    Monitor 12/30/2016

    W poniedziałek rano na chicagowskich lotniskach O'Hare i Midway odwołano z powodu trudnych warunków atmosferycznych ponad 50 lotów.

    Poranne opady deszczu i gęsta mgła spowodowały, że do godziny 8:30 rano na lotnisku Midway odwołano 31, a na O'Hare 23 połączenia lotnicze 0 poinformował departament lotnictwa.

    Opóźnienia na obu lotniskach wynosiły średnio 15 minut.

    Poranna pogoda wkrótce się poprawiła, dzień był słoneczny i ciepły (termometry pokazywały do 59 stopni F), chociaż z silnym wiatrem. 

    Monitor

    Czytaj wiecej
  • Pracownicy O'Hare grożą strajkiem

    Monitor 11/25/2016

    Pracownicy międzynarodowego lotniska O'Hare grożą strajkiem, którego data ma zostać wyznaczona w poniedziałek. Na chicagowskich lotniskach rozpoczyna się właśnie najbardziej ruchliwy okres związany ze Świętem Dziękczynienia. 

    Około 500 pracowników zatrudnionych do obsługi na lotnisku zobowiązało się do przeprowadzenia strajku po głosowaniu, do którego doszło w ubiegły czwartek. Głównym postulatem jest podniesienie stawki płacy minimalnej do 15 dolarów na godzinę. Pracownicy reprezentowani są przez Service Employees International Union Local 1, ale pracują głównie dla prywatnych firm otrzymujących niezależne kontrakty.

    Prezes SEIU Local 1, Tom Balanoff poinformował, że nie należy się spodziewać całkowitego zamknięcia lotniska, ale odejście od pracy osób zatrudnionych przy sprzątaniu samolotów, bagażach, opiece nad osobami niepełnosprawnymi, na pewno stworzy spore zakłócenia w funkcjonowaniu portu lotniczego. 

    Monitor

    Czytaj wiecej
  • Rekord świątecznych wyjazdów

    Monitor 12/23/2016

    Rekordowe 103 mln osób spędzi te święta Bożego Narodzenia i Nowy Rok poza domem. Z analizy Amerykańskiego Klubu Automobilowego (AAA) wynika, że wiele osób odczuło poprawę w portfelach i zdecydowało się na świąteczny odpoczynek poza miejscem zamieszkania.

    Okres podróży związanych z obchodami Bożego Narodzenia i Nowego Roku w tym roku trwa od piątku 23 grudnia do poniedziałku 2 stycznia. W tym czasie ponad 93.6 mln osób pokona samochodami 50 mil i więcej od miejsca zamieszkania. Jak szacuje AAA - to wzrost o 1.5 procent w porównaniu do ubiegłego roku.

    Przed świątecznymi wyjazdami podrożała benzyna. Średnia cena za galon tzw. benzyny regularnej wzrosła o 6 centów w ciągu dwóch ostatnich tygodni i wynosi $2.22 - podało AAA. W ubiegłym roku o tej porze kierowcy płacili średnio $2.01 za galon. 

    Na brak pasażerów nie będą narzekać na pewno linie lotnicze. W okresie świątecznym z amerykańskich portów lotniczych skorzysta 6 mln osób. Ciągle najlepsze pod tym względem były sezony świąteczne w latach 2002/03, kiedy w podróż samolotem na święta Bożego Narodzenia wybrało się 7.3 mln, w 2003/04 – 7.1 mln, and 2004/05 – 6.4 mln.

    Po Thanskgiving, Boże Narodzenie i Nowy Rok to najbardziej ruchliwy okres na chicagowskich lotniskach. Ponad 4.5 miliona podróżnych obsłużą O'Hare i Midway. Jak podał miejski departament ds. lotnictwa, do 6 stycznia przez O'Hare przewinie się 3.4 mln pasażerów, czyli o 5 procent więcej niż rok temu.

    Na Midway przewidywany jest wzrost o 2 procent, a liczba pasażerów w okresie świątecznym, którzy skorzystają z tego lotniska, szacowana jest na 1.1 mln. 

    Zarówno na O'Hare, jak i Midway najbardziej ruchliwym dniem będzie piątek, 23 grudnia. Tradycyjnie na Midway i O'Hare zadbano o świąteczną atmosferę - dekoracje, muzykę, a nawet darmową gorącą czekoladę dla pasażerów.

    Władze Chicago wyraziły radość w związku ze spodziewanym wzrostem turystów, którzy w naszym mieście spędzą święta Bożego Narodzenia i powitają Nowy Rok.

    Na święta wzrosły w całym kraju nawet o 7 procent ceny noclegów w hotelach i pensjonatach. Średnio wypoczywający zapłacą od $128 do $160 za noc. W porównaniu do ubiegłego roku tańsze jest wypożyczenie samochodu - jak oblicza AAA - jest to $66 za dzień.

    JT

    Czytaj wiecej
  • Samolot ześlizgnął się z pasa startowego

    Monitor 12/16/2016

    Samolot linii United Airlines nr lotu 441 z Orlando lądujący nad ranem w niedzielę na międzynarodowym lotnisku O'Hare ześlizgnął się z pasa startowego.

    Kiedy samolot skręcał jedna z opon zjechała z pasa - powiedziała rzecznika linii United. Żadna z osób, które znajdowały się na pokładzie, nie odniosła obrażeń i pasażerowie zostali przewiezieni autobusem na teren terminalu.

    Na lotnisku panowały trudne warunki w związku z padającym śniegiem. National Weather Service podało, że do północy spadło 1.7 cala śniegu, a spodziewano się opadów w granicach 1-4 cali przez całą noc w rejonie Chicago.

    Do godziny 5 rano w niedzielę odwołano 168 lotów na O'Hare i 30 na lotnisku Midway. Przez całą sobotę odwołano 500 lotów na O'Hare i około 100 na Midway.

    Na obu lotniskach dochodziło do opóźnień z powodu trudnych warunków pogodowych, silnego wiatru i opadów śniegu.

    Monitor

    Czytaj wiecej
  • TSA w ogniu krytyki za gigantyczne kolejki

    Monitor 05/20/2016

    Pasażerowie na chicagowskich lotniskach najbardziej odczuwają sytuację związaną z opieszałością pracowników Agencji Bezpieczeństwa Transportu (TSA). Na O'Hare i Midway wydłużyły się kolejki do przeprowadzanej przez nich kontroli bezpieczeństwa. Cała sytuacja przekłada się na frustrację zmęczonych i zniecierpliwionych pasażerów.

    Na O'Hare w ostatnią niedzielę ponad 450 pasażerów American Arlines nie zostało odprawionych na czas i ci, którzy przybyli spoza miasta, musieli spędzić noc na lotnisku.

    Na portalu YouTube rekordy popularności bije nagranie wideo zarejestrowane 12 maja na Midway. Trudno jest ocenić, ile osób stało tam w gigantycznej kolejce, ale autor nagrania, który znalazł się na jej szarym końcu, podsumował sytuację dosadnie: "TSA are you f***ing kidding me?". Taki też jest tytuł tego nagrania na YouTube.

    Agencja Bezpieczeństwa Transportu (TSA) broni się, wskazując na cięcia budżetowe jako źródło kadrowego problemu. Po prostu brakuje ludzi do przeprowadzania drobiazgowych kontroli pasażerów.

    TSA zatrudnia obecnie 42,525 osób, którzy się tym zajmują, a to spadek o 10 procent w porównaniu do roku fiskalnego 2013, przy jednoczesnym wzroście pasażerów korzystających z transportu lotniczego o 68 mln osób.

    Szef TSA, Peter Neffenger nawet przeprosił wszystkich podróżujących z O’Hare i Midway za długie kolejki do kontroli bezpieczeństwa i obiecał, że agencja zatrudni w przyszłym miesiącu co najmniej 800 osób w całym kraju. W nadchodzących tygodniach na lotniskach w Chicago pojawić się ma dodatkowych 58 pracowników TSA, a do końca sierpnia ich liczba wzrośnie o kolejnych 250 osób.

    Departament Bezpieczeństwa Kraju, pod który podlega TSA, zamierza zaoferować pracownikom lotnisk możliwość pracy w godzinach nadliczbowych, by w ten sposób skrócić oczekiwanie pasażerów do odprawy.

    "To jest frustrujące. Jestem zmęczona, podobnie jak wszyscy inni. Może udałoby się tego uniknąć, gdybyśmy mieli inny system" - mówi jedna z pasażerek, która stała kilka godzin w długiej kolejce do kontroli na chicagowskim lotnisku Midway. 

    Pojawiają się różne pomysły na rozładowanie kolejek. Dwóch senatorów USA wezwało linie lotnicze do czasowego zawieszenia w okresie letnich podróży pobierania opłaty za bagaż podręczny, aby w ten sposób rozładować kolejki do kontroli bezpieczeństwa.

    Senatorowie Richard Blumenthal i Edward Markey stwierdzili, że pozwoli to wszystkim zaoszczędzić pieniądze i czas. "Pasażerowie czekając długo w kolejkach spóźniają się na swoje loty, pomimo przybycia kilka godzin wcześniej na lotnisko" - czytamy w liście senatorów do linii lotniczych.

    Chicagowscy radni, nazywając obecną sytuację nie do zaakceptowania, zaproponowali, by na obu lotniskach zastąpić TSA prywatną firmą ochroniarską. Podobne rozwiązania wprowadzono już na ponad 20 lotniskach w kraju.

    Linie lotnicze wobec zaistniałej sytuacji zalecają podróżnym przybycie na lotnisko nawet na trzy godziny przed zaplanowanym lotem. Jednocześnie przewoźnicy zachęcają podróżnych do wyrażania swojej frustracji na pracę TSA w mediach społecznościowych. Na Twitterze powstał hashtag #ihatethewait (Nienawidzę czekać).

    Wszystko wskazuje na to, że w tym sezonie letnim na pewno będzie tłoczono na amerykańskich lotniskach. Skorzysta z nich ponad 231 milionów pasażerów, w tym 30 milionów obcokrajowców - wynika z prognoz spółki Airlines for America. Zatem ruch będzie większy o 4 procent w porównaniu do ubiegłorocznego lata, kiedy przez lotniska w USA przewinęło się rekordowe 222 mln pasażerów.

    JT

    Czytaj wiecej