----- Reklama -----
  • 37-procentowy wzrost wypożyczeń rowerów Divvy

    Monitor 07/08/2016

    W zeszłym tygodniu miejski program wypożyczania rowerów Divvy obchodził trzecią rocznicę działalności w Chicago, jednocześnie odnotowując 37-procentowych wzrost ilości przejazdów wykonanych w 2016 roku - czytamy w oświadczeniu wydanym przez Divvy i Departament transportu w Chicago.

    Od rozpoczęcia programu 3 lata temu, Divvy odnotowało 1.4 miliona przejazdów - według CDOT. Wypożyczalnia ma obecnie 34,950 użytkowników.

    Program jest geograficznie największym systemem wypożyczalni rowerów w Ameryce Północnej. W tej chwili to już 580 punktów wypożyczalni i ponad 5,800 dostępnych rowerów. Niedawna ekspansja objęła również zachodnie przedmieścia Oak Park i północne Evanston. Ekspansja poza Chicago była możliwa dzięki dotacjom państwowym.

    Monitor

    Czytaj wiecej
  • Baseball niebezpieczny dla kibica

    Monitor 10/14/2016

    Piłka baseballowa potrafi nadlecieć bardzo szybko z dużym impetem i zatrzymać się np. na twarzy kibica. Każdy kolejny sezon rozgrywek ożywia debatę na temat bezpieczeństwa na stadionach baseballowych.

    Na stadionie Wrigley Field wszystko odbywa się zgodnie z przepisami MLB – podkreśla właściciel Chicago Cubs, Tom Ricketts. Przedstawiciel Major League Baseball wspominają o rewizji niektórych regulacji. Jedną z propozycji jest zwiększenie obszaru na trybunach zabezpieczonego specjalną siatką wzdłuż linii baz.

    Czy to wystarczy? Eksperci raczej są sceptyczni. Dlatego kibice na stadionie baseballowym po prostu muszą pozostać czujni.

    Sprawami bezpieczeństwa na stadionach baseballowych zajmuje się od lat profesor David Weeks z Winthrop University w Rock Hill w Karolinie Południowej. Jest on współautorem książki "Death at the Ballpark" oraz blogu pod tym samym tytułem. Razem z Bobem Gormanem Weeks gromadzi dane na temat stadionowych wypadków z udziałem zawodników i kibiców.

    Co ciekawe pierwszy opisywany śmiertelny wypadek z 23 września 1870 roku miał miejsce w Chicago. 13-letni chłopiec został trafiony piłką baseballową w brzuch i wkrótce zmarł.

    Z danych obejmujących okres aż od 1862 do 2014 roku wynika, że 171 kibiców zginęło od uderzenia piłką baseballową, a kolejnych 48 od uderzenia kijem.

    Co roku na meczach rozgrywek MLB rannych zostaje ok. 1,750 kibiców. Największe ryzyko jest w przypadku osób siedzących w przednich rzędach (field level) przy pierwszej i trzeciej bazie.

    Z blogu "Death at the Ballpark" można dowiedzieć się także, że od 1862 do 2014 roku od uderzenia piłką baseballową zginęło 524 zawodników, a kolejnych 83 zostało śmiertelnie zranionych kijem.

    Do tragicznych wypadków dochodzi także na meczach amatorskiej ligi. W 2015 roku w sierpniu podczas meczu baseballowego w Wichita w stanie Kansas dziewięcioletni chłopiec do podawania piłek został trafiony pałką w tył głowy przez rozgrzewającego się zawodnika. Chłopak zmarł na drugi dzień w szpitalu. 

    JT

    Czytaj wiecej
  • Bez podwyżek cen biletów CTA

    Monitor 10/28/2016

    Dobra wiadomość dla mieszkańców korzystających z przejazdów autobusami i kolejką CTA - nie będzie podwyżek cen biletów w przyszłym roku. Chicagowskie przedsiębiorstwo komunikacyjne w projekcie budżetu na 2017 rok ujęło także dalsze inwestycje.

    Ceny za przejazdy autobusami i kolejką CTA pozostaną więc na niezmienionym poziomie już ósmy rok z rzędu. Chicagowskie przedsiębiorstwo komunikacyjne nie będzie też redukować realizowanych połączeń.

    Decyzja kierownictwa CTA została ogłoszona wraz opublikowaniem budżetu miejskiej agencji transportu na 2017 rok. Projekt zamyka się sumą $1.54 mld.

    Utrzymanie taryf na obecnym poziomie także w przyszłym roku będzie możliwe głównie dzięki niższym cenom ropy i elektryczności. CTA korzysta z długoterminowych kontraktów przy zakupie surowców.

    CTA dotknął w tym roku spadek podróżnych. Liczba wykonanych przejazdów obniżyła się do prawie 500 milionów w roku 2016, czyli o 3.2 procent, a to najniższy poziom w ciągu ostatnich sześciu lat.

    Przejazdy autobusami miejskimi spadły o ponad 5 procent, a kolejką tylko o 0.7 procent. Rekordowy dla miejskiej agencji komunikacyjnej był 2012 rok, kiedy z jej usług skorzystało 546 milionów podróżnych.

    W projekcie budżetu na 2017 rok wzięto pod uwagę spadek przejazdów o 1 procent. Przy niskich cenach paliwa więcej osób korzysta ze swoich samochodów, a także z usług świadczonych przez kierowców jeżdżących dla Ubera i Lyfta.

    Rzecznik CTA Brian Steele zwrócił uwagę, że transport publiczny w innych dużych miastach odnotował podobne spadki w ostatnich latach. Przypomniał, że w 2013 roku rekordowa liczba pasażerów skorzystała z przejazdów kolejką.

    Jednorazowe zabieranie przez kierowców Ubera i Lyfta większej liczby pasażerów obniża koszt korzystania z usług tych przewoźników przez klientów do poziomu, który powoduje zagrożenie dla CTA.

    DePaul Chaddick Institute for Metropolitan Development oblicza, że dotychczasowa średnia cena usługi „Uberpoola” za osobę wynosi w metropolii chicagowskiej $9.66, a czas przejazdu jest krótszy o 78 procent w porównaniu z CTA i wynosi 19 minut.

    Roczne wpływy ze sprzedaży biletów CTA to około $580 milionów, pozostałe dwie trzecie budżetu to wpływy z podatków.

    Budżet na rok 2017 nie zawiera środków na podwyżki płac dla pracowników zrzeszonych w związkach zawodowych, którzy od ponad roku negocjują umowy z CTA. Największą częścią budżetu agencji stanowią świadczenia dla pracowników, które pochłaniają aż 69 procent wydatków.

    Pomimo spadku dochodów z biletów, CTA będzie kontynuować duże projekty infrastrukturalne, w tym modernizację linii kolejki Red-Purple i zakup nowoczesnych wagonów i autobusów. Na modernizację stacji Quincy przeznaczono w budżecie $18.2 mln. Także stacja Illinois Medical District na trasie Blue Line będzie remontowana.

    Najważniejszy projekt na nadchodzące lata to modernizacja i usprawnienie ruchu na trasie kolejki z centrum na lotniska. CTA zamierza wprowadzić nową technologię na obu stacjach kolejowych - O'Hare i Midway, dzięki czemu obsługa pasażerów ma się odbywać szybciej.

    Władze miejskiej kolejki CTA wraz z burmistrzem Rahmem Emanuelem ogłosiły ostatnio plan renowacji stacji niebieskiej linii przy ulicy Belmont. Projekt kosztować ma 15 milionów dolarów.

    Główny elementem przebudowy ma być metalowy dach nad stacją przypominający swym kształtem ptaka w locie. Prace rozpoczną się w przyszłym roku, a ich zakończenie planowane jest na drugą połowę 2018 roku. Są one częścią całościowej renowacji Blue Line. Już teraz trwają prace przy ulicy Addison.

    Burmistrz Chicago Rahm Emanuel chce do końca roku przedstawić plan stworzenia specjalnych stref podatkowych. Strefy te mają pomóc w sfinansowaniu projektu modernizacji czerwonej i niebieskiej linii kolejki CTA. W ten sposób miasto będzie mogło otrzymać od władz federalnych niskooprocentowany funduszy w wysokości $600 milionów .

    Proponowane dystrykty podatkowe mają obejmować półmilowe tereny po obu stronach linii kolejki CTA na odcinku od Devon Avenue do Division Street oraz wokół stacji Union w śródmieściu Chicago. Po utworzeniu specjalnych stref z podatków od nieruchomości pobierana będzie kwota z przeznaczeniem właśnie na modernizację kolejki przez okres 35 lat.

    JT

    Czytaj wiecej
  • Divvy większym zagrożeniem dla taksówek niż Uber

    Monitor 01/13/2017

    Burmistrz Rahm Emanuel nie jest zbyt popularny wśród kierowców taksówek, a jego ostatnie komentarze na temat branży taksówkarskiej na pewno mu w tym nie pomogą.

    "Zanim taksówkarze zaczną się martwić Uberem, powinni niepokoić się wypożyczalniami rowerów" powiedział Emanuel w poniedziałek w Detroit.

    Nie wiadomo, jak poważne były te słowa burmistrza, wypowiedziane podczas konferencji dotyczącej przyszłości transportu, ale taksówkarzom i właścicielom medalionów na pewno nie było do śmiechu.

    Szybki rozwój usług takich firm jak Uber i Lyft spowodował drastyczny spadek wartości medalionów, które wykupić muszą osoby jeżdżące w Chicago taksówkami i wzbudził gniew branży taksówkarskiej, która jest niezadowolona, że kierowcy bez licencji podlegają mniej rygorystycznym zasadom niż właściciele taksówek.

    David Kreisman, rzecznik związku taksówkarzy powiedział, że ich zarobki spadły już o 50 procent po wejściu na rynek firm zajmujących się usługami transportowymi, takimi jak Uber i Lyft. "Burmistrz doskonale zdaje sobie sprawę z niesprawiedliwych działań jego administracji i tego, że usługi takie jak Uber i Lyft niszczą zdolność taksówkarzy do utrzymania swoich rodzin - tak dzieje się nie z powodu divvy lub nowo powstałych ścieżek rowerowych w mieście".

    Emanuel, którego brat jest inwestorem Ubera, lobbował przeciwko wprowadzeniu wymogu posiadania licencji przez kierowców tych firm. Nie wprowadzono również wymogu składania odcisków palców, do czego zmuszani się kierowcy taksówek.

    Przemawiając obok burmistrzów takich miast jak Atlanta, Detroit i Columbus, na imprezie sponsorowanej przez Forda i The New York Times, która miała miejsce w Detroit w poniedziałek, Emanuel zachwalał 150 mil ścieżek rowerowych, stworzonych przez jego administrację i rozwój publicznych wypożyczalni rowerów.

    "Chicago jest oceniane jako miasto numer jeden dla osób jeżdżących na rowerach, więc istnieje wiele różnych sposobów myślenia o transporcie" - powiedział. "To kwestia stylu życia".

    Zapytany w emailu czy Emanuel mówił poważnie, kiedy zasugerował, że Divvy jest większym zagrożeniem dla kierowców taksówek niż Uber, czy też żartował, a także czy był to żart w dobrym tonie biorąc pod uwagę inwestycje jego brata i żale taksówkarzy, rzecznik burmistrza Adam Collins napisał: "Oh, bądźmy poważni. Zawsze było wiadomo, że młodszy brat burmistrza nie potrzebuje pomocy, jeśli chodzi o jego sprawy biznesowe. Poza tym, to jest oczywiste: program wypożyczalni rowerów w Chicago odniósł wyraźny sukces, a liczba odbytych przejażdżek przekroczyła już 10 milionów".

    Monitor

    Czytaj wiecej
  • Kierowca Ubera oskarżony o palenie marihuany

    Monitor 07/22/2016

    Mężczyzna świadczący usługi transportowe w firmie Uber, został zatrzymany przez policję w dzielnicy Edgewater Beach City za niezapięte pasy bezpieczeństwa, a następnie został aresztowany, ponieważ funkcjonariusze odkryli w jego samochodzie załadowaną broń oraz marihuanę.

    Kaucja została ustalona na sumę $100,000. Chad Pilcher, lat 41, usłyszał zarzuty posiadania broni palnej z fałszowanym numerem seryjnym, nielegalne posiadanie broni, posiadanie konopi, brak ważnej licencji na broń. Otrzymał również mandat za niezapięte pasy.

    Mężczyzna nie próbował się bronić, kiedy stanął przed sędzią, Jamesem Brownem.

    Pilcher został zatrzymany w piątek, ok. godz. 3:25 pm w okolicy 1100 West Foster Avenue. Kiedy policjant zbliżył się do jego Suv, wyczuł zapach marihuany i zobaczył, że kierowca upycha coś za pasek. Policja znalazła w samochodzie pięć torebek zawierających 24 gramy marihuany, wartości około $144.

    Podczas przeszukania znaleziono również załadowany półautomatyczny pistolet, kaliber 0.45. Policja odkryła, że mężczyzna pracował jako kierowca Ubera, a jego pasażer wynajął go przez telefon. Gdy funkcjonariusze sprawdzili jego dane, okazało się, że miał na koncie już dwa skazania za przestępstwa i nie mógł leganie nosić broni.

    Monitor

    Czytaj wiecej
  • Kozia klątwa przełamana?

    Monitor 10/28/2016

    Chicago Cubs po raz pierwszy od 1945 roku walczą w World Series. Aby zdobyć mistrzostwo, po raz pierwszy od 1908 roku, w trwającym finale rozgrywek baseballowej ligi (MLB) muszą pokonać Cleveland Indians. Kibiców ogarnęła euforia. Odżyła także debata nad owianą legendą "kozią klątwą". 

    Przez 71 lat powstały różne wersje tej historii. Wszystko zaczęło się w 1945 roku. Wtedy właśnie niesieni falą sukcesów baseballiści Chicago Cubs rozgrywali czwarty mecz w ramach World Series, a ich przeciwnikiem była drużyna Detroit Tigers. Zawodnicy z Chicago potrzebowali zwycięstwa w dwóch z czterech kolejnych spotkań.

    William Sianis, noszący przydomek "Billy Goat" i właściciel "Billy Goat Tawern", wielki miłośnik drużyny Chicago Cubs, postanowił obejrzeć to spotkanie. Kupił dwa bilety wstępu i zabrał ze sobą kozę o imieniu Murphy.

    Został ponoć wpuszczony na stadion, ale inni kibice skarżyli się, że „koza śmierdzi” i Sianis został wyproszony ze stadionu. Ponoć w momencie, kiedy oburzony opuszczał Wrigley Field, mruczał pod nosem: "Cubs już nigdy więcej nie wygrają".

    Telegram podobnej treści wysłał do ówczesnego właściciela stadionu Philipa K. Wrigleya: "Przegracie w World Series i nigdy więcej nie wygracie w World Series, bo obraziliście moją kozę".

    W drugiej wersji klątwy utrzymywane jest, że Sianis stwierdził, że Chicago Cubs wejdą do World Series, ale nigdy nie wygrają.

    Według jego bratanka z drugiego pokolenia, Billa Sianisa, ta wersja jest prawdziwa. "Klątwa nadal działa" - stwierdził.

    "Staramy się zrobić wszystko, aby odwrócić klątwę i będziemy bardzo zadowoleni, jeśli wygrają" - zapewnia Bill Sianis, którego rodzina w dalszym ciągu prowadzi popularną tawernę "Billy Goat".

    Na początku tego miesiąca pochodząca z Grecji rodzina Sianis zorganizowała imprezę charytatywną pod hasłem "Odwrócić klątwę".

    Zresztą w 1950 roku sam autor klątwy William Sianis napisał list do właściciela stadionu w sprawie zdjęcia klątwy w zamian za przeprosiny dla jego kozy. P.K. Wrigley takie wystosował, ale nie odmieniło to losu Cubsów.

    Przez lata próbowano innych sposobów, żaden jednak nie okazał się skuteczny. Rozżaleni kibice próbowali własnych, krwawych i często niezgodnych z prawem metod.

    Na cokole stadionu kiedyś niezidentyfikowani sprawcy powiesili obdarte ze skóry zwłoki kozy, a kilka lat później uciętą głowę zwierzęcia. Te metody również okazały się nieskuteczne.

    W 1984 roku przed meczem otwarcia nowego sezonu rozgrywek ligi MLB zorganizowano nawet paradę z kozą.

    W 2012 roku pięciu kibiców wraz z kilkumiesięczną kozą, której nadano imię Wrigley, wyruszyło w drogę z Arizony do Chicago. Głównym celem wędrówki było odwołanie klątwy. Nie pomogło.

    Kibice nie ustawali jednak w pomysłach na odwołanie klątwy. Rok temu na stadion wpuszczono słynną kózkę "Littleton the Goat".

    Ale dopiero ten rok okazał się przełomowy. Pierwsze od 71 lat zwycięstwo Chicago Cubs w National League i awans baseballowej drużyny z północy Chicago do World Series, na ulicach Chicago świętowało w sobotę 22 października ponad 300,000 ludzi. Miasto w oczekiwaniu na pierwsze od 1908 roku mistrzostwo przybrało kolory drużyny. GO! CUBS! GO!

    JT

    Czytaj wiecej
  • Na razie bez licencji

    Monitor 07/01/2016

    Chicagowscy radni zawiesili plany wprowadzenia licencji dla osób wykonujących usługi transportowe w sieciach Uber i Lyft.

    Obie firmy wcześniej zagroziły, że jeżeli takie przepisy wejdą w życie, to porzucą chicagowski rynek. Ich zdaniem wprowadzenie wymogu posiadania licencji dla kierowców uniemożliwi działanie ich serwisu na terenie naszego miasta.

    Radny Anthony Beale (z 9. dzielnicy), przewodniczący komisji transportu w Radzie Miejskiej, zwolennik wprowadzenia licencji, na razie poszedł na kompromis. Co najmniej przez sześć miesięcy nie będzie wymogu składania odcisków palców przez osoby, które chcą świadczyć usługi dla Ubera czy Lyfta. Do sprawy radni powrócą za pół roku.

    Kierowcy Ubera i Lyfta muszą zaliczyć internetowy kurs, który trzeba będzie odnawiać co roku.

    Samochody Ubera czy Lyfta mogą mieć maksymalnie sześć lat. Można świadczyć usługi starszymi pod warunkiem, że co pół roku przejdą kontrolę ich stanu technicznego. Poza tym w samochodach musi być wyeksponowany miejski numer 311 z informacją, że można pod niego zadzwonić, by złożyć skargę na kierowcę Ubera albo Lyfta.

    Przyjęta przed radnych ustawa zwalnia jednak kierowców tych firm transportowych oraz taksówkarzy z obowiązku przeprowadzenia badania na obecność narkotyków w organizmie.

    Burmistrz Rahm Emanuel, którego brat jest inwestorem Ubera, lobbował przeciwko wprowadzeniu licencji dla kierowców tych firm.

    Zwolennicy wprowadzenia takich przepisów przekonują, że cel to poprawa bezpieczeństwa publicznego oraz wyrównanie szans branży taksówkarskiej walczącej o przetrwanie po wejściu na rynek Ubera i Lyfta.

    JT

    Czytaj wiecej
  • Naddźwiękowce wracają

    Monitor 01/06/2017

    Nawet najbardziej komfortowe, najnowocześniejsze samoloty pasażerskie nie są w stanie zadowolić najbogatszych. Chcą latać szybko, dużo szybciej. Co najmniej z taką prędkością, z jaką było to możliwe do 2003 roku, gdy podróż między kontynentami można było pokonać na pokładzie Concorda. Chętnych, by słono płacić za możliwość lotu z prędkością co najmniej dwukrotnie większą niż jest to możliwe obecnie jest wielu. Już niedługo będą mieli taką możliwość.

    Od czasu katastrofy naddźwiękowego Concorda w 2003 roku i uziemienia wkrótce potem wszystkich znajdujących się w eksploatacji maszyn upłynęło sporo czasu. Wydawało się, że na następcę nie trzeba będzie długo czekać, od wielu lat trwały bowiem w kilku krajach prace nad podobnymi, nowocześniejszymi samolotami pasażerskimi. Okazało się jednak, że zapotrzebowanie nie jest aż tak wielkie, by usprawiedliwiać miliardy dolarów inwestowane w biura konstrukcyjne. Większość projektów zlikwidowano, kilka zawieszono. Na wiele lat najbogatsi tego świata zmuszeni zostali do podróżowania tak jak reszta z nas, z prędkością zaledwie 600 mil na godzinę, a nie jak wcześniej ponad 1,300.

    Wiadomo było jednak, że taka sytuacja nie potrwa wiecznie. W końcu mamy postęp techniki, do tego człowiek musi stawiać sobie wyzwania. Dobrze, gdy znajdą się chętni, by takie projekty finansować.

    Prób było i jest sporo. Krótko po wycofaniu Concorda ze służby pojawiło się kilka koncepcji samolotu naddźwiękowego drugiej generacji. W 2003 roku plany budowy ogłosiły firmy japońskie. Dwa lata później Japońska Agencja Kosmiczna rozpoczęła testy modelu samolotu w tunelu aerodynamicznym, który byłby w stanie zabierać na pokład 300 pasażerów i lecieć z prędkością Mach 2. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to wprowadzenie samolotu do służby przewiduje się na lata 2020–2025. Brytyjska firma Reaction Engines Limited jest zaangażowana w program badawczy LAPCAT, który to bada możliwość zaprojektowania napędzanego wodorem 300 miejscowego samolotu A2, zdolnego do lotu z prędkością powyżej Mach 5 non stop na trasie Bruksela – Sydney w przeciągu 4 godzin i 36 minut. Nad stworzeniem naddźwiękowca pracuje Lockheed Martin, który realizuje zamówienie firmy Supersonic Aerospace International. W maju 2008 roku została potwierdzona warta 3 mld dolarów przedsprzedaż naddźwiękowego biznesowego odrzutowca Aerion SBJ firmy Aerion Corporation. Projekt jest nadal aktualny, widoczny jest jednak brak postępów nad budową prototypu.

    Najbliższy realizacji wydaje się więc projekt XB-1. W hangarze numer 14 na lotnisku Centennial w stanie Kolorado grupa inżynierów kończy budowę pierwszego od czasów Concorda samolotu pasażerskiego, pozwalającego podróżować z prędkością ponaddźwiękową. Dziewiczy lot samolotu zaplanowany jest już na koniec tego roku. Oczywiście testy potrwają chwilę, ale jeśli wszystko zakończy się sukcesem, to niedługo będziemy mieli do dyspozycji aż dwa modele samolotów naddźwiękowych nowej generacji – pasażerskie liniowce i znacznie mniejsze, korporacyjne odrzutowce.

    Osoby regularnie korzystające z Concordów zwykły nazywać je “rakietami”. Po pierwsze ze względu na prędkość, ale także charakterystyczną falę uderzeniową (tzw. boom), która trzęsła budynkami na ziemi. Najgłośniej było podczas startów i lądowań. Koszt latania z taką prędkością był wysoki, zarówno dla pasażerów jak i dla planety. Potężne silniki spalały nieprawdopodobne ilości paliwa, za samolotem ciągnął się więc długi ogon trujących gazów i dymu. Jeśli dziś miałby powstać podobny samolot, to musiałby on zostać nieco zmodyfikowany i dostosowany do obecnych wymogów ochrony środowiska.

    Mająca siedzibę w Denver korporacja o nazwie Boom Technology praw fizyki nie zmieni, ale dzięki zastosowaniu nowoczesnych rozwiązań jest podobno w stanie sprawić, że piętno pozostawiane na planecie przez jej samoloty naddźwiękowe będzie nieco mniejsze. Na pewno nie fala uderzeniowa, bo projektowany XB-1 będzie szybszy od Concorda. Przewidywana prędkość przelotowa to 1,600 mph, a więc fala dźwiękowa, czyli tzw. boom, jeszcze większy. Dlatego maszyna wykorzystywana będzie głównie na trasach, które niemal w całości przebiegać będą nad wodą – Pacyfikiem i Atlantykiem. Niewielkie odcinki nad lądem pokonywane mają być z tradycyjną prędkością obecnych samolotów pasażerskich, czyli w ślimaczym tempie ok. 600 mph. To również pozwoli na korzystanie z regularnych portów lotniczych, na których obowiązują zaostrzone w ostatnich latach przepisy dotyczące hałasu.

    Jeśli chodzi o wygląd, to wiele się nie zmieni. Okazało się, że kształt Concorda był na tyle zaawansowany, że pod względem aerodynamiki niewiele można nowego zrobić. Samolot z Denver będzie bardzo podobny, choć mniejszy. Concord zabierał na pokład 100 pasażerów i obok pełnopokładowych samolotów liniowych wyglądał jak mniejszy, szczupły kuzyn. XB-1 będzie samolotem mogącym na początek pomieścić 50 osób.

    Pod każdym innym względem nowy naddźwiękowiec będzie się różnił od pierwowzoru. Głównie dzięki tworzywom, które zastąpią popularne dotąd aluminium. Poszycie samolotu podobne będzie nieco do stosowanego w Boeingach 787, a także w projektowanych wahadłowcach kosmicznych nowej generacji. W ten sposób kadłub samolotu będzie nie tylko lżejszy, ale również bardziej odporny na wysokie temperatury. To ważne, bo w przypadku lotu z prędkością naddźwiękową powierzchnia samolotu nagrzewa się do ponad 300 st. F.

    Drugą znaczącą zmianą będą silniki. W tej chwili nikt odpowiednich do tego celu nie produkuje. Boom Technology postanowiło wykorzystać istniejące rozwiązania i do swych potrzeb przystosować konstrukcję używaną w dzisiejszych samolotach pasażerskich. Na razie nie wiadomo, której firmy. Wiadomo jednak, że będzie on zmniejszony i na pewno znacznie bardziej oszczędny od stosowanego w Condcordach.

    XB-1 będzie bardzo kosztowny w budowie i eksploatacji. Nie stanowi to jednak problemu, bo nie będzie to przecież samolot dla każdego.

    Pomysł jest taki, by opuścić Nowy Jork o 6 rano, przybyć do Londynu na lunch, spędzić tam kilka godzin, a następnie zjeść kolację ponownie w Nowym Jorku. To właśnie trasy północnoatlantyckie mają liniom lotniczym przynieść odpowiedni dochód. Według badań opublikowanych przez Aviation Week zapotrzebowanie na nowoczesne, niewielkie naddźwiękowce będzie duże. Na początek potrzebnych będzie aż 350 samolotów wielkości XB-1.

    Cena biletu

    Po przeliczeniu kosztów okazało się, że cena miejsca w nowym samolocie podobna będzie do obecnego w biznes klasie regularnego samolotu pasażerskiego. Teoretycznie. Nikt bowiem nie wierzy, że linie lotnicze do tego się ograniczą. W końcu ludzie chcący latać z taką prędkością i w ciągu jednego dnia odwiedzać dwa kontynenty chcą być również postrzegani jako klasa wyższa. A za status płaci się więcej.

    Kto pierwszy?

    Niewielu chyba zaskoczy informacja, iż jako pierwszy w kolejce do zakupu 10 egzemplarzy odrzutowców firmy Boom jest Richard Branson i jego linie Virgin. W końcu od lat oferuje najbardziej ekskluzywne przeloty, obiecuje również loty w kosmos. Pierwszy miał się dobyć w 2009 roku. Wciąż czekamy…

    Jeśli rzeczywiście pierwszym użytkownikiem XB-1 będą linie Virgin, to i tak poczekamy jeszcze parę ładnych lat. Choć pierwszy lot zaplanowany jest na koniec 2017 r. to z udziałem pasażerów prawdopodobnie odbędzie się nie wcześniej, niż w 2023. To tylko i aż sześć lat. Zważywszy na częste opóźnienia z tego typu projektami, wydaje się że data będzie bardziej odległa.

    Co robią inni?

    Samoloty Boom Technology są już na ukończeniu. Ale nie są to jedyne projekty. W Reno w stanie Nevada powstaje wspomniany wcześniej Aerion AS2. Choć prace nad nim zwolniły, to nie zostały wstrzymane. Jest to całkiem inny projekt, niektórzy twierdzą, że bardziej realistyczny. Firma Aerion we współpracy z Airbusem tworzy niewielki samolot naddźwiękowy o maksymalnej prędkości 1,000 mph. W porównaniu z XB-1 to niewiele. Jednak wciąż dużo szybciej niż obecnie. Podróż z Paryża do Waszyngtonu skróci się z 7 godzin 50 minut do 4 godzin 45 minut. Również konstrukcja kadłuba bardziej przypominała będzie obecne samoloty, konstruktorzy AS2 zrezygnowali z charakterystycznego, wrzecionowatego kształtu i wzorowanych na Concordach skrzydeł. Mniejsza prędkość pozwoli na przeloty nad lądem bez wzbudzania fali dźwiękowej, właściwie to będzie ona powstawała, ale do ziemi już nie dotrze.

    Żadne daty nie są jednak znane. Możemy domyślać się jedynie, iż prace nie są tak zaawansowane jak w przypadku Boom Technology i na Aeriona poczekamy nieco dłużej. Wiele osób nie może się już jednak doczekać. AS2 będzie bowiem typowym naddźwiękowcem dla elit - niewielkim, ekskluzywnym i superwygodnym, podobnym do obecnie używanych Gulfstreamów i francuskich Dassault Falcon 8X, które kosztują od 58 do 67 milionów dolarów. AS2 wyceniony został na 120 milionów, niewielki koszt zważywszy, że będzie najbardziej elitarnym samolotem dla biznesmenów, pozwalającym należeć do wąskiego klubu jego posiadaczy.

    Jednym z najwspanialszych elementów lotu Concordem była podobno wysokość 60,000 stóp nad ziemią, czyli około 20,000 wyżej od współczesnych samolotów pasażerskich. Z takiej wysokości widać już, że Ziemia jest okrągła. Zarówno XB-1 jak i AS2 będą latać nieco niżej, bo na wysokości ok. 51 tysięcy stóp, czyli 9.6 mil. Efekt już nie ten sam, ale podobno zaokrąglenie naszej planety będzie wciąż widoczne.

    Wraz z pojawieniem się tego typu maszyn, a stanie się to jak widzimy niedługo, w pewien sposób nawiążemy do początków lotnictwa. Ale tylko w pewien sposób. Chodzi o przywilej latania. W tej chwili niemal każdy może sobie na to pozwolić. Wraz z powrotem naddźwiękowców znów niektóre elementy lotu dostępne będą wybranym. Tak jak w 1933 roku, gdy United Airlines uruchomiły pierwsze połączenia pomiędzy Newark i San Francisco na pokładach najnowocześniejszego wówczas Boeinga 247. Bilet w jedną stronę kosztował ok. 160 dolarów, czyli dzisiaj 3 tysiące, a było to w czasach Wielkiej Depresji i naprawdę niewielu stać było na taki kaprys.

    Spójrzmy na to jeszcze inaczej. W dobie walki ze zmianami klimatu, coraz bardziej oszczędnymi pojazdami wszelkiego typu, etc. budowa naddźwiękowców wydaje się fanaberią. Zanieczyszczają tak, jak kilkanaście regularnych liniowców, tyle samo, co one zużywają paliwa. Huk i skok ciśnienia podczas przekraczania bariery dźwięku i podczas lotu jest tak wielki, że zakazane są od lat nad zamieszkałymi obszarami. Wraz z prędkością zwiększa się ryzyko wypadku. Wszystko po to, by zadowolić grupę najbardziej zamożnych, bądź zaspokoić korporacyjne potrzeby szybkiej zmiany stref czasowych. Dlatego jedni uważają, że na dłuższą metę to się nie uda. Inni, że bez tego nie byłoby postępu.

    Na podst.: dailybeast, Wikipedia, boomsupersonic.com
    opr. Rafał Jurak

    Czytaj wiecej
  • O'Hare już nie jest wśród 100 najlepszych lotnisk na świecie

    Monitor 03/25/2016

    Międzynarodowe lotnisko O'Hare jest prawdopodobnie drugim najbardziej ruchliwym portem lotniczym w Stanach Zjednoczonych, ale już nie jest oceniane przez pasażerów jako jedno ze 100 najlepszych lotnisk na świecie.

    Chicagowskie lotnisko wcześniej znajdowało się na miejscu 92, ale w tym roku wypadło z rankingu najlepszych lotnisk na świecie (World Airport Awards 2016) - na podstawie głosów oddanych przez 13.25 milionów podróżnych.

    Pierwsze miejsce utrzymało Singapore Changi, natomiast port lotniczy Denver został oceniony jako najlepsze lotnisko Stanów Zjednoczonych i 28. najlepsze na świecie. Midway nie zostało umieszczone w rankingu.

    Lotniska są oceniane w 39 kategoriach, od łatwości dostępu do transportu publicznego, poprzez czystość, czas oczekiwania oraz ofertę żywnościową itp.

    Choć firma Skytrax, która zajmuje się przygotowaniem rankingu od 2000 roku, nie podała szczegółowych powodów, dlaczego Chicago nie zakwalifikowało się do najlepszej setki, opinie pozostawione przez pasażerów na stronie internetowej pokazują jasno, że O'Hare ma problemy z długim czasem oczekiwania oczekiwania, tylko umiarkowaną - wedlug ocen - czystość i zbyt mało miejsc siedzących.

    Ranking lotnisk pojawił się miesiąc po tym, jak burmistrz Chicago, Rahm Emanuel, zaprezentował wart 1.3 miliarda dolarów projekt budowy szóstego pasa startowego na O'Hare w celu zmniejszenia opóźnień.

    Monitor

    Czytaj wiecej
  • Obama zatwierdził grant dla CTA

    Monitor 01/13/2017

    Podpis odchodzącego 20 stycznia z urzędu prezydenta Baracka Obamy zapewnił Chicago prawie $1.1 mld. Tyle wynosi grant federalny dla CTA, w tym na renowację czerwonej linii kolejki na północy miasta.

    Tyle samo będzie musiało na projekt przeznaczyć miasto Chicago. Radni już na sesji 30 listopada podjęli decyzję w tej sprawie, zatwierdzając wprowadzenie specjalnego podatku, który obejmie właścicieli nieruchomości położonych w promieniu pół mili od stacji Red Line pomiędzy North Avenue i Devon. Poza tym CTA planuje zebranie środków po wypuszczeniu na rynek obligacji.

    W planach jest przebudowa stacji Lawrance, Argyle, Berwyn i Bryn Mawr, na których powstaną windy, oraz powstanie wiaduktu prowadzącego do torów brązowej linii kolejki CTA, gdzie łączą się one z linią czerwoną i fioletową na północ do ulicy Belmont.

    Dzięki temu będzie można zwiększyć ruch pociągów na tych trzech liniach i dołożyć co najmniej 15 dodatkowych kursów w godzinie.

    Po zakończeniu wszystkich prac tory na odcinku od Lawrence do Bryn Mawr będą znajdować się od 5 do 10 stóp wyżej niż obecnie, co zapewni trakcji stabilność. 

    "To jest naprawdę wspaniały dzień dla Chicago " - powiedział prezes CTA Dorval Carter. "Czerwona linia ma już 100 lat i dzięki temu projektowi będziemy mogli zapewnić jej kolejne 100 lat w przyszłości".

    Burmistrz Rahm Emanuel poinformował, że przy projekcie, który realizowany będzie w ciągu czterech do pięciu lat, powstanie około sześciu tysięcy miejsc pracy.

    "Chcę, by gospodarczo skorzystało na tym całe miasto" - powiedział burmistrz, który dwa razy w tygodniu sam dojeżdża kolejką Brown Line.

    Zdaniem burmistrza nie można wejść w gospodarkę na miarę 21. wieku z konstrukcjami z 20. wieku. "Wiele tych stacji dosłownie zostało otwartych w 1908 roku, gdy prezydentem był Teddy Roosevelt" - stwierdził Emanuel.

    W planach burmistrza jest jeszcze spełnienie obietnicy wyborczej wydłużenia linii Red Line od 95th Street na południe do 130th. Projekt kosztować ma $2.3 mild. Z przejazdów kolejki na czerwonej linii korzysta 30 procent spośród wszystkich pasażerów CTA.

    Z kolei demokratyczny senator USA Dick Durbin podkreślał wkład federalnej administracji za prezydentury Baracka Obamy w modernizację infrastruktury w Chicago.

    Wnioski o dotację - jak tłumaczył - “mogły zostać utracone w trwającym okresie przejściowym przed zmianą administracji, zakopane w jakiejś szafie, albo głęboko w jakimś komputerze".

    Ale - dodał Durbin - "kolejny raz administracja Obamy pokazała, że nie zapomniała skąd pochodzi, nie zapomniała o mieście Chicago".

    "Kiedy w rozmowie z przedstawicielami federalnego departamentu transportu poinformowaliśmy, że zabieramy się za czerwoną linię, usłyszeliśmy przez telefon: Och, kiedyś jeździłem Red Line" - wspominał Durbin.

    "Ludzie tam (w administracji) wiedzieli o Chicago i jakie są potrzeby, i uważnie słuchali, jak prosiliśmy o środki federalne z Waszyngtonu" - powiedział.

    Kongreswoman USA Jan Schakowsky, która jako nastolatka często korzystała z CTA, ma nadzieję, że to lokalno-federalne partnerstwo będzie kontynuowane za prezydentury Donalda Trumpa.

    "Administracja Obamy rzeczywiście dostrzegała znaczenie infrastruktury i mam tylko nadzieję, że i administracja Trumpa będzie naprawdę rozumieć, jak ważne są to projekty; nie chodzi tylko o umożliwienie ludziom dostawania się z jednego miejsca w drugie... chodzi o stworzenie nowych miejsc pracy. Tak, rząd może pomóc w tworzeniu dobrych miejsc pracy" - powiedziała Schakowsky.

    Także demokratyczny kongresmen USA Mike Quigley podkreśla znaczenie infrastruktury.

    "Chiny wydają cztery razy więcej od nas na infrastrukturę; Europa dwa razy więcej. Aby konkurować w gospodarce światowej, takie projekty jak ten są absolutnie niezbędne dla przyszłości tego miasta i przyszłości regionu" - podkreślił Quigley.

    "Prezydent elekt powiedział w ubiegłym tygodniu, że wycofuje się ze swojego pakietu infrastrukturalnego. Nie możemy do tego dopuścić" - powiedział demokrata. "To jest siła napędowa naszej gospodarki, jeżeli mamy iść do przodu". 

    JT

    Czytaj wiecej
  • Polski rowerzysta pobił rekord Guinessa na Willis Tower

    Monitor 10/07/2016

    Krystian Herba w sobotę ustanowił nowy rekord Guinessa pokonując 3,461 stopni w ciągu trzech godzin. Polak wspiął się w ten sposób na 66 piętro Willis Tower. Następnie zjechał windą na dół i udał się na 103 piętro tarasu widokowego. Cały czas musiał zachować równowagę na rowerze i nie mógł się podpierać nawet w windzie.

    Krystian powiedział, że już na 30 piętrze zaczęły go łapać skurcze, ale cieszy się, że dał radę je pokonać i wspinać się dalej.

    Do pobicia rekordu polski cyklotrialowiec przygotowywał się 9 miesięcy. Już planuje wspinaczki po schodach kolejnych wieżowców.

    Poprzedni rekord wynosił 3,339 kroków i został ustanowiony przez Davida Garcia z Meksyku 30 kwietnia 2016 roku.

    Monitor 

    Czytaj wiecej
  • Pomysł na licencje dla kierowców Ubera

    Monitor 03/18/2016

    Odżyły nawoływania, by wprowadzić licencje na wykonywanie usług transportowych przez kierowców jeżdżących w sieci Uber czy Lyft. Pomysł nie znalazł jeszcze wystarczającego poparcia wśród chicagowskich radnych. Część z nich przekonuje, że miasto traci z tego powodu wpływy do budżetu.

    Taksówkarze w Chicago alarmują, że kierowcy wykonujący kursy dla Ubera i Lyfta nie płacą opłat za wykonywanie kursów z lotniska. Poza tym z wyliczeń przedstawionych w chicagowskiej radzie miasta wynika, że do kasy powinno wpłynąć co najmniej $15 mln. Na tyle wstępnie oszacowano niezapłacone kary i mandaty nałożone na kierowców świadczących usługi w sieci Uber i Lyft.

    Orędownikiem wprowadzenia takich zmian jest wpływowy radny z 45. dzielnicy, John Arena. Na forum komisji rady miasta do spraw licencji odbyło się głosowanie nad jego projektem, zakładającym wprowadzenie obowiązku nabywania licencji dla kierowców wykonujących usługi dla Ubera czy Lyfta podobnej do tych nabywanych przez taksówkarzy. Przeciwko zagłosowało sześciu radnych, a pięciu było za. Ustawa nie przeszła.

    Ale już pojawił się nowy projekt z podobnymi przepisami przygotowany przez radną Emmę Mitts (37. dzielnica) przewodniczącą komisji ds. licencji i radnego Anthony'ego Beale'a (9. dzielnica), szefa komisji transportu. Oboje przekonują, że w najbliższym czasie uda im się zdobyć odpowiednie wsparcie innych rannych, by doprowadzić do wprowadzenia obowiązkowej licencji dla kierowców z Ubera i Lyfta. Ich zdaniem w tym przypadku nie chodzi o skargi taksówkarzy, którzy tracą biznes na korzyść "niezdrowej konkurencji" – jak nazywają firmy wykonujące usługi przewozowe typu ridesharing, ale o straty miasta wynikające z zadłużenia kierowców Ubera i Lyfta wobec miasta.

    Ten dług to $15 mln. To niezapłacone mandaty za przejechanie skrzyżowania na czerwonym świetle, za parkownie, przekroczenie prędkości, ale i nieuregulowane rachunki za wodę - wylicza komisarz ds. biznesu i ochrony konsumentów Maria Guerra.

    "Dlaczego ci ludzie nadal jeżdżą, kiedy winni są $15 milionów?" – pytał radny Beale. Jego zdaniem ta suma to dopiero początek góry lodowej, bo Uber i Lyft winni są miastu "miliony" za niepobieranie opłaty w wysokości $4 za kursy wykonywane z lotniska O'Hare i Midway oraz z McCormick Place.

    "Jeśli jakaś firma zalegałaby ze spłatą takich pieniędzy do miasta Chicago, nie mogłaby odnowić licencji" – stwierdził radny Beale.

    Rzeczniczka Ubera, Brooke Anderson powiedziała, że firma jest w "ścisłej współpracy" z miastem, aby w nadchodzących tygodniach rozwiązać wszelkie sprawy związane z pobieraniem opłaty od kierowców. Zapewniła, że Uber nie będzie współpracował z tymi, którzy nie wywiążą się z tych zobowiązań.

    Uber i Lyft dostali pozwolenie od miasta na odbieranie pasażerów na obu chicagowskich lotniskach, przy centrum McCormick Place i Navy Pierw w połowie listopada ub. roku. Wcześniej radni zatwierdzili plan burmistrza Rahma Emanuela. Warunkiem była opłata w wysokości $4 za każdy wykonany kurs, która miała przynieść wpływy w wysokości $30 mil rocznie.

    Z decyzji władz miasta niezadowoleni są taksówkarze, którzy wcześniej mieli monopol na lotniskowym rynku. Wojna taksówkarzy z Uberem trwa niemal od debiutu firmy w Chicago. Kierowcy taksówek postrzegają Uber czy Lyft jako niezdrową konkurencję, bo kierowcom pracującym dla tych firm brakuje zezwoleń czy licencji wymaganych do przewozu osób. Kierowcy świadczący swoimi samochodami usługi Ubera czy Lyfta nie muszą płacić leasu za taksówkę, która wynosi średnio $600 tygodniowo.

    Uber zapewnia, że nie powstał po to, żeby być konkurencją dla taksówek, ale proponować innowacyjne rozwiązania w dziedzinie transportu osób. "Kojarzymy ze sobą zwykłych użytkowników w celu wymiany usług z korzyścią dla obu stron, przyczyniając się przy tym do zmniejszenia liczby samochodów na drogach oraz większych oszczędności dla klientów" – przekonują przedstawiciele Ubera. Usługi są o 30-40 procent tańsze od taksówek. Uber zapewnia, że są szybsi; czas dojazdu do klienta to średnio 10 minut.

    Przewodnicząca miejskiej komisji ds. licencji, radna Emma Mitts Mitts uważa, że tylko wprowadzenie licencji dla kierowców Ubera i Lyfta może uratować upadający sektor taksówkarski.

    "Musimy wyrównać szanse. Biznes taksówkarski jest z nami od dłuższego czasu" – Mitts zapelowała do innych radnych.

    JT

    Czytaj wiecej
  • Ponad 300 lotów odwołanych na lotnisku O'Hare

    Monitor 01/13/2017

    We wtorek na lotnisku O'Hare odwołanych zostało ponad 300 połączeń lotniczych, a opóźnienia wynosiły średnio ponad godzinę.

    Do godz. 3:45 we wtorek 313 samolotów zostało odwołanych - według miejskiego departamentu lotnictwa. Opóźnienia wynosiły 67 minut.

    Na lotnisku Midway odwołano tylko dwa połączenia i opóźnienia wynosiły niecałe 15 minut.

    Rzeczniczka departamentu lotnictwa odmówiła odpowiedzi na pytanie, czy to silne wiatry i trudne warunki atmosferyczne były powodem odwoływania lotów i zaistniałych opóźnień, ale ostrzeżenia przed bardzo silnymi porywami wiatru obowiązywały w Chicago aż do godz. 10 wieczorem we wtorek. Porywy wiatru nawet do 55 mil na godzinę były zgłaszane w całej północnej części stanu Illinois - według National Weather Service. 

    Monitor

    Czytaj wiecej
  • Program rowerowy DIVVY na południu i zachodzie miasta

    Monitor 06/03/2016

    Chicagowski program wypożyczania rowerów zostanie w tym roku rozszerzony na południową i zachodnią stronę miasta.

    Latem pojawi się nowa stacja przy Garfield Park Conservatory – jako jedna z 85 przewidzianych do otwarcia w tym roku. Nowe wypożyczalnie znajdą się w dzielnicach: Austin, Burnsie, Chatham, Greater Grand Crossing, Brighton Park, Englewood i Rogers Park.

    Plan przewiduje zapewnienie łatwego dostępu do DIVVY społecznościom na południowej i zachodniej stronie miasta.

    Kiedy program rozbudowy zakończy się w połowie lata, DIVVY będzie miało ponad 580 lokalizacji z ok. 5,800 rowerów do dyspozycji mieszkańców miasta.

    Monitor

    Czytaj wiecej
  • Przebudowa nadbrzeża jeziora Michigan

    Monitor 12/30/2016

    Darowizna w wysokości 12 milionów dolarów, jaką otrzymał Chicago Park District, pomoże zakończyć projekt przebudowy ścieżki nad jeziorem Michigan. Trasa będzie przebiegać od Edgewater do South Shore.

    To spełnienie marzeń rowerzystów i biegaczy, którzy aktywnie wypoczywają nad jeziorem w Chicago. Ścieżka biegnąca wzdłuż linii brzegowej jest jednym z najbardziej popularnych miejsc w mieście dla rowerzystów, biegaczy i spacerowiczów.

    "Mamy tu skarb, wielką atrakcję dla wszystkich osób, które biegają i jeżdżą na rowerach, ale faktem jest, że mamy też problem - powiedział Kevin Germyn z Chicago Area Runners Association.

    Magan Williams nigdy nie zapomni tego dnia dwa lata temu, kiedy na ścieżce została uderzona przez pędzącego rowerzystę, w efekcie czego doznała pęknięcia czaszki i urazu mózgu.

    Mając nadzieję na uniknięcie podobnych sytuacji w przyszłości, burmistrz Rahm Emanuel ogłosił plany, aby rozdzielić ścieżki dla rowerów i pieszych wzdłuż całej 18-milowej trasy.

    Chicagowski miliarder Ken Griffin postanowił przeznaczyć na ten cel 12 milionów dolarów. Informacja została podana na środowej sesji rady miasta. Dzięki tym funduszom uda się zrealizować plan burmistrza Emanuela. Początkowo burmistrz ogłosił plan rozdzielenia ścieżki na wysokości od Fullerton Avenue do Ohio Street i od 31 do 51 ulicy. Dzięki uzyskanym prywatnym funduszom uda się zrealizować projekt na całej 18-milowej trasie.

    Nowy szlak rowerowy będzie miał 12 stóp szerokości i utwardzony asfalt. Będzie znajdował się najbliżej Lake Shore Drive. Trasa do pieszych i biegaczy będzie miała 20 stóp szerokości asfaltowej ścieżki oraz po 3 stopy miękkiej nawierzchni po obu stronach.

    Oczekuje się, że cała inwestycja zostanie zakończona do 2018 roku.

    Monitor

    Czytaj wiecej
  • Radni kontra Uber i Lyft

    Monitor 05/27/2016

    Wprowadzą licencje?

    Uber i Lyft ostrzegają, że jeśli radni wprowadzą licencje na wykonywanie usług transportowych dla jeżdżących w ich sieciach, to opuszczą Chicago. Ponad dwie trzecie radnych opowiedziało się już za takimi przepisami.

    Trzydziestu czterech z 50 radnych poparło ustawę regulującą działanie firm Uber i Lyft, świadczących usługi transportowe na chicagowskim rynku. Ludzie pracujący dla Ubera czy Lyfta musieliby mieć takie same licencje jak taksówkarze. 

    Zwolennicy wprowadzenia takich przepisów przekonują, że cel to poprawa bezpieczeństwa publicznego oraz wyrównanie szans branży taksówkarskiej walczącej o przetrwanie po wejściu na rynek Ubera i Lyfta.

    Obie firmy już zagroziły, że jeżeli takie przepisy wejdą w życie, to porzucą chicagowski rynek. Ich zdaniem wprowadzenie wymogu posiadania licencji dla kierowców uniemożliwi działanie ich serwisu na terenie naszego miasta.

    "Jeżeli ustawa z tym przepisami zostanie uchwalona, to nie będziemy mogli dłużej istnieć w Chicago" - powiedział menedżer generalny Ubera w Chicago Marco McCottry.

    Wiceprezes firmy Lyft, Joseph Okpaku stwierdził, że jest "bardzo prawdopodobne", że spółka będzie musiała wtedy podnieść stawki.

    Okpaku powiedział, że 80 procent kierowców, którzy jeżdżą Lyftem w Chicago, średnio po 15 godzin w tygodniu, nie będzie w stanie uzyskać licencji szoferów. Jej zdobycie wymagałoby poniesienie opłaty w wysokości $115, przejście jednodniowego kursu, sprawdzanie przeszłości kryminalnej i złożenie w tym celu odcisków palców oraz inspekcję samochodu.

    "Nie możemy być objęci tymi samymi regulacjami, co firmy bazujące na ludziach pracujących na cały etat. System jest oparty na świadczeniu usług w niepełnym wymiarze godzin, dorywczo. Odcięcie tej masy krytycznej kierowców spowoduje, że cały system zacznie się sypać" - stwierdził Okpaku.

    Radny Anthony Beale (9 dzielnica), przewodniczący komisji transportu w Radzie Miejskiej, uważa, że sektor przynoszący $68 miliardów zysku może sobie pozwolić na poniesienie kosztów licencji.

    "Jeśli będziecie uciekać z każdego miasta, które wprowadza regulację, to nie będziecie mieli żadnego miejsca do pracy" - powiedział Beale, zwracając się do szefostwa Ubera i Lyfta.

    "Nikt nie próbuje was się stąd pozbyć. Ale jeśli zdecydujecie się odejść, to będzie wasza decyzja. Jest decyzja sądu, który stwierdził, że szanse są nierówne. Sędzia stwierdził, że rada miejska musi rozwiązać ten problem. Staramy się to zrobić zanim sąd nam powie, co robić" - tłumaczył radny Beale nawiązując do skarg taksówkarzy na "niezdrową konkurencję".

    Orędownikiem wprowadzenia zmian jest także wpływowy radny z 45. Dzielnicy, John Arena. Na forum komisji rady miasta do spraw licencji odbyło się wcześniej głosowanie nad jego projektem, zakładającym wprowadzenie obowiązku nabywania licencji dla kierowców wykonujących usługi dla Ubera czy Lyfta, podobnej do tych nabywanych przez taksówkarzy. Ale ustawa wtedy nie przeszła. Dlatego kolejny projekt ustawy przedstawił radny Anthony Beale, przewodniczący komisji ds. transportu.

    W jego ustawie jest zapis, że otrzymanie licencji szofera do świadczenia usług w sieci Uber czy Lyft będzie wymagało zaliczenia jednodniowego kursu, złożenia odcisków palców i przejścia samochodu przez miejską inspekcję. Samochód maksymalnie będzie mógł mieć sześć lat.

    Co najmniej 5 procent całej floty obu firm będzie musiało być  dostosowanych do potrzeb klientów niepełnosprawnych.

    Burmistrz Rahm Emanuel, którego brat jest inwestorem Ubera, lobbuje przeciwko wprowadzeniu licencji dla kierowców świadczących usługi dla tej firmy, a także Lyfta.

    Po drugiej stronie barykady jest stowarzyszenie Illinois Transportation Trade Association, które walczy o wprowadzenie podobnych przepisów. Grupa i jej komitet akcji politycznej (PAC) przekazała ponad $35,000 na kampanię chicagowskich radnych w ostatnich miesiącach.

    Z wyliczeń przedstawionych w chicagowskiej radzie miasta wynika, że do kasy powinno wpłynąć co najmniej $15 mln od kierowców świadczących usługi w sieci Uber i Lyft.

    „To niezapłacone mandaty za przejechanie skrzyżowania na czerwonym świetle, za parkowanie, przekroczenie prędkości”- wylicza komisarz ds. biznesu i ochrony konsumentów Maria Guerra.

    "Dlaczego ci ludzie nadal jeżdżą, kiedy winni są $15 milionów?" - pytał radny Beale. "Jeśli jakaś firma zalegałaby ze spłatą takich pieniędzy, to nie mogłaby odnowić licencji" - dodał.

    Przewodnicząca miejskiej komisji ds. licencji, radna Emma Mitts, uważa, że tylko wprowadzenie licencji dla kierowców Ubera i Lyfta może  uratować upadający sektor taksówkarski.

    "Musimy wyrównać szanse. Biznes taksówkarski jest z nami od dłuższego czasu" –zaapelowała do innych radnych.

    Wojna taksówkarzy z Uberem trwa niemal od debiutu firmy w Chicago. Kierowcy taksówek postrzegają Uber czy Lyft jako niezdrową konkurencję, bo kierowcom pracującym dla tych firm brakuje zezwoleń czy licencji wymaganych do przewozu osób. Kierowcy świadczący swoimi samochodami usługi Ubera czy Lyfta nie muszą płacić leasu za taksówkę, która wynosi średnio $600 tygodniowo.

    Uber zapewnia, że nie powstał po to, żeby być konkurencją dla taksówek, ale proponować innowacyjne rozwiązania w dziedzinie transportu osób.

    "Kojarzymy ze sobą zwykłych użytkowników w celu wymiany usług z korzyścią dla obu stron, przyczyniając się przy tym do zmniejszenia liczby samochodów na drogach oraz większych oszczędności dla klientów" – przekonują  przedstawiciele Ubera.

    Usługi są o 30-40 procent tańsze od taksówek. Uber zapewnia, że są szybsi; czas dojazdu do klienta to średnio 10 minut.

    JT

    Czytaj wiecej
  • Sól rzucana na zaparkowane samochody

    Monitor 12/16/2016

    Na nagraniu wideo, które pokazywane było w lokalnych wiadomościach można zobaczyć, jak ekipy zajmujące się odśnieżaniem miasta, sypały łopaty pełne soli na zaparkowane wzdłuż ulic samochody.

    Utrzymanie odśnieżonych ulic i chodników jest jednym z priorytetów miasta, ale w pośpiechu, aby rozsypać sól na North Wacker Drive podczas niedzielnej burzy śnieżnej, osoby zajmujące się odśnieżaniem zostały złapane na robieniu rzeczy, których nie życzyłby sobie żaden z właścicieli zaparkowanych samochodów. Reporterka Michelle Gallardo przyłapała pracowników miejskich na rozsypywaniu soli łopatami z poruszającego się pojazdu na dachy zaparkowanych przy ulicy samochodów. W efekcie czego znaczna ilość soli zamiast na chodnikach wylądowała na dachach.

    "Mam nadzieję, że nie jest to sposób, w jaki zawsze postępują. Może po prostu starali się zrobić to zbyt szybko i niedokładnie, ale to nie powinna być normalna procedura przy rozsypywaniu soli na chodniki w mieście" - powiedział kierowca, Charlet Dupar.

    Chicagowski Departament transportu jest odpowiedzialny za utrzymanie przejezdnej ulicy North Wacker oraz mostów i ścieżek rowerowych w mieście.

    Zapytany o nagranie wykonane telefonem komórkowym, rzecznik Chicago Department of Transportation powiedział, że nie jest to standardowa procedura operacyjna. "To był odosobniony przypadek. Załoga musiała improwizować, gdyż nie był dostępny sprzęt, który zwykle jest używany do rozsypywania soli na chodnikach przy Wacker Drive. Sytuacja została przedyskutowana z pracownikami i zostali oni pouczeni, że nie było to dobre rozwiązanie".

    Od dawna wiadomo, że sól może mieć silnie korozyjne działanie na podwozie samochodów. Może również uszkadzać lakier.

    "W przeszłości samochody rdzewiały bardzo łatwo, a sól mocno się do tego przyczyniała. Lakiery stosowane obecnie nie uszkadzają się tak łatwo" - powiedział Marco Malone, z zakładu lakierniczego Erie LaSalle Body Shop.

    Wyjątkiem jest sytuacja, gdy lakier został już wcześniej uszkodzony lub zarysowany. Wtedy sól będzie się przyczyniać do dalszej korozji. Ale CDOT twierdzi, że był to odosobniony przypadek i takie sytuacje nie będą się powtarzać. 

    Monitor

    Czytaj wiecej
  • Tysiące osób wzięło udział w czekoladowym biegu

    Monitor 11/04/2016

    W niedzielę po raz 9 w Chicago odbył się doroczny Bieg Czekoladowy - Hot Chocolate 15K/5K. Wzięło w nim udział kilka tysięcy osób.

    Bieg rozpoczął się o godzinie 7:30 rano, a uczestnicy mogli wybrać dłuższą (9 mil) lub krótszą (3 mile) trasę. Na zakończenie wyścigu odbyła się impreza w Parku Granta, gdzie każdy z uczestników otrzymał gorącą czekoladę i fondue.

    Celem imprezy charytatywnej jest zbiórka pieniędzy na organizacje, które wspierają leczenie osób dorosłych i dzieci. 

    Monitor

    Czytaj wiecej
  • Zabytkowe pojazdy na 100-lecie CTA

    Monitor 06/10/2016

    Mieszkańcy Chicago i turyści wkrótce będą mogli oglądać w mieście zabytkowe pojazdy chicagowskiego przedsiębiorstwa komunikacyjnego. Na trasę wyjedzie miejska kolejka z 1923 roku lub autobus z 1960 roku. CTA chce w ramach ogłoszonego programu pod nazwą „Heritage Fleet” przybliżyć swoją 100-letnią historię.

    "CTA ma bardzo bogatą historię, która przyczyniła się do rozwoju Chicago w tętniące życiem miasto" - czytamy w oświadczeniu wydanym przez prezesa CTA Dorvaal R. Cartera - "Program Heritage Fleet pozwoli CTA i naszym klientom uczcić i docenić tę historię w prawdziwy, namacalny sposób".

    Zabytkowa flota obejmuje wagony z 1923 roku, kolejkę z późnych lat 70-tych oraz autobusy, które jeździły po chicagowskich ulicach od 1960 roku. Prezes CTA zapewnił, że są odpowiednio przechowywane i pielęgnowane. A gdzie będzie można je zobaczyć? Będą prezentowane przy okazji różnych imprez okolicznościowych.

    Przy okazji CTA przypomina o programie "Charter a CTA Train", który pozwala na wynajęcie kolejki. Cena zaczyna się od $2,000. Oferta wyklucza wynajęcie pociągu CTA w ciągu tygodnia pracy w godzinach szczytu komunikacyjnego (6am-9am; 3pm-6pm).

    Przewoźnik pozawala na serwowanie alkoholu, muzykę na żywo. W każdym wynajętym wagonie może przebywać do 35 osób. Więcej informacji udziela William K Reilly, menedżer CTA ds. operacyjnych. Można kontaktować się z nim mailowo pod adresem: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

    Pierwsza kolejka miejska, wtedy pod nazwą Chicago and South Side Rapid Transit Railroad, wyruszyła w trasę 6 czerwca 1892 roku. Parowóz z czterema drewnianymi wagonami wyjechał ze stacji przy 39th Street i dowoził pasażerów do stacji przy Congress Street. Podróż trwała 14 minut i poruszała się torami, którymi obecnie jeździ kolejka Green Line.

    W następnym roku trasa ta została przedłużona do 63rd Street i Stony Island Avenue. W 1893 roku pociągi  jeździły już podwyższonymi torami przy Lake Street, a od 1895 roku dojeżdżały już do Douglas Park, Garfield Park, Humboldt Park  i Logan Square.

    Po 1911 roku kolejka "L" znalazła się pod kontrolą Samuela Insulla, prezesa zakładów energetycznych Chicago Edison (obecnie ComEd). Powstawały kolejne trakcje, dzięki którym pociągi mogły obsługiwać połączenie z centrum Chicago na dwóch liniach.

    Ten okres rozwoju zakończył się, gdy imperium Insulla upadło w 1932 roku. Kolejkę udało się uratować dzięki nakładom miasta z pomocą rządu federalnego. W 1947 roku system został przejęty przez Chicago Transit Authority (CTA). Obecnie kolejka oferuje połączenia na ośmiu liniach o łącznej długości o prawie 103 mil i jest czwartą co do wielkości w kraju.

    CTA nie zapominając o przeszłości inwestuje także w przyszłość

    W ciągu najbliższych pięciu lat mieszkańcy naszego miasta będą jeździć nowymi, cichszymi i wygodniejszymi pociągami CTA. Chicagowskie przedsiębiorstwo transportu publicznego zatwierdziło umowę na zakup 846 nowych wagonów za sumę 1.3 mld dolarów. Jest to najwyższy kontrakt tego typu w historii tej agencji.

    Wykonawcą zamówienia będzie CSR Sifang America, którego partnerem jest między innymi chińskie konsorcjum państwowe CRRC Qingdao Sifang. Rywalem Sifang była firma Bombardier Transportation produkująca obecne do dzisiaj wagony na chicagowskich torach. Najstarsze z nich mają już ponad 30 lat. Oferta Bombardier Transportation była niższa od Sifang o $226 milionów.

    Nowa generacja wagonów ma różnić się głównie rozkładem 38 siedzeń wewnątrz każdego z nich, oferując więcej pojedynczych miejsc i lepsze wykorzystanie strefy dla osób stojących, która będzie ulokowana w przedniej części wagonu. Pierwsze prototypy pojawią się na torach w 2019 roku. Wagony będą składane w fabryce w Pullman, w południowej dzielnicy Chicago.

    CTA otrzyma też wsparcie od rządu federalnego. Ostatnio komisja finansów Senatu USA zatwierdziła projekt ustawy, w którym znalazła się między innymi wzmianka o przekazaniu $100 mln na projekt modernizacji linii CTA. Korzystny dla Chicago zapis w ustawie znalazł się dzięki wspólnej pracy dwóch senatorów z Illinois: republikanina Marka Kirka i demokraty Dicka Durbina.

    Całość projektu przebudowy liczącej prawie sto lat linii czerwonej, brązowej i fioletowej kosztować ma $2.1 mld. Granty federalne zwiększą zasoby finansowe Chicago na modernizację CTA o 10 procent. Dotychczas zebrano $191 milionów, a w planie jest pozyskanie kolejnych $765 milionów.

    Ubiegły rok był rekordowy pod względem liczby pasażerów dla chicagowskiego przedsiębiorstwa komunikacyjnego. Autobusami i kolejką CTA wykonano 241 milionów przejazdów. Najwięcej pasażerów skorzystało z przejazdów kolejką na jej czerwonej i niebieskiej linii. Wzrost pasażerów odnotowano na zielonej linii kolejki CTA, po oddaniu do użytku stacji przy centrum wystawienniczym McCormick Place. W 2015 roku nieznacznie spadła jednak liczba przejazdów autobusami CTA. Przedsiębiorstwo tłumaczy to pracami remontowymi na niektórych trasach.

    JT

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

    Czytaj wiecej